00:00:02:WYSPA WHITE, KANADA|WIZIENIE O ZAOSTRZONYM RYGORZE
00:00:14:Wracasz bez nikogo?
00:00:19:Pozdrw Sar.
00:01:00:Krlewska Konna, sierant Frobisher.
00:01:03:Jak twoja noga?
00:01:12:Kto mwi?
00:01:13:Pamitasz dobrze.
00:01:17:Geiger.
00:01:25:Prowadz d, nie krownik.
00:01:29:Przeprawi ci przez granic,|Immigrations si dowie i strac t ajb.
00:01:36:Daleko chcesz jecha?
00:01:40:Tak daleko jak zabierzesz mnie za to.
00:01:45:I za to.
00:02:12:NA POUDNIE
00:02:15:TUMACZENIE: CAPOMAN
00:02:51:Co sprawia, e granica midzy USA a Kanad|jest najdusz niestrzeon granic na wiecie.
00:02:56:Od chwili swego powstania nasze kraje|znalazy sposb pokojowego wspistnienia.
00:03:01:Z wyjtkiem wojny w roku 1812,|kiedy wasz kraj napad na nas
00:03:04:i znowu oberwa,|o czym nie warto nawet wspomina.
00:03:07:A teraz czekam na pytania.
00:03:10:Czy musi pan odpina wszystkie|guziki idc do toalety?
00:03:14:Nie.
00:03:16:Kto nastpny?
00:03:19:A ile musi pan odpi?
00:03:22:Tyle eby rozpi spodnie.
00:03:25:- Sucham.|- Czy w Kanadzie s toalety?
00:03:30:Tak, s.
00:03:33:Kto jeszcze?
00:03:36:Nie ma chtnych?
00:03:40:Nie ma wicej pyta?
00:03:44:Kiedy ostatni raz bye w domu?
00:03:49:Zbyt dawno.
00:03:55:Po prostu znikn.
00:03:58:Jego wz by w garau.|Nie zabra nic z mieszkania.
00:04:02:Sprawdziam wszystkie autobusy i pocigi.
00:04:06:Wreszcie kto z dokw przypomnia sobie,|e widzia go na barce, pyncej w tym kierunku.
00:04:13:Wci nie mog uwierzy,|e znikn tak bez sowa.
00:04:21:Szukam go od tygodnia|i nie mog znale.
00:04:27:Miaam nadziej, e moe|zadzwoni do ciebie.
00:04:30:Nie, przykro mi.
00:04:35:Wiem jak bardzo przyjani si z twoim ojcem.
00:04:39:Przebyli wsplnie dug drog.
00:04:41:Chc tu zosta i szuka dalej,|ale w pracy nie zwolni mnie na duej.
00:04:46:A jeli strac prac...
00:04:49:Teraz jestemy tylko ja i Patty.
00:04:52:- Zmartwia mnie ta wiadomo.|- O Brucie?
00:04:57:W porzdku.|To moja wina.
00:05:01:Wyszam nie za tego co powinnam.
00:05:04:Kochaam si w kim innym.
00:05:15:Ja, ja...
00:05:18:- Chyba nie  twierdzisz, e...|- Nie w tobie.
00:05:23:To dobrze.
00:05:25:Nie, nie mwi, e dobrze...
00:05:30:Nic si nie zmienie.|Jeste jak mj ojciec.
00:05:34:Mgby ciga kogo 800km po lodzie,|ale przy kobiecie czujesz si cakiem zagubiony.
00:05:42:A gdyby posadzi ci za biurkiem by skona.
00:05:45:Tak wanie byo z nim.
00:05:49:Nie wiem co si stao.|Ale...
00:05:54:Nie chc go straci.
00:05:59:Nie mog.
00:06:02:Pomoesz mi go znale?
00:06:05:Zrobi co bd mg.
00:06:09:Nie widziaam ci z 10 lat.
00:06:14:Ale wiedziaam, e jeli jest kto na kim|mog polega, to jeste nim ty.
00:06:24:Kto tam jest.
00:06:27:Jaka obawa na granicy?|Co si dzieje?
00:06:35:Prosz pana.
00:06:39:Moe mi pan da klucz?
00:06:41:Nie radz tam wchodzi.|Straszny baagan.
00:06:49:Myli pani, e to on ukrad pani kota?
00:06:53:Zadrapania na kamizelce?|To powana poszlaka.
00:06:57:Trudno mi zostawi spraw,|nad ktr aktualnie pracuj.
00:07:02:Ale prosz zadzwoni pod numer 312.
00:07:05:Detektywi Houey albo Gardino|z pewnoci pani pomog.
00:07:09:Tak. S specjalnie wyznaczeni|do pilnowania zwierzt.
00:07:14:Nie, prosz pani.|To mnie jest mio.
00:07:19:Jak leci?
00:07:21:Musisz mi pomc Ray.
00:07:23:Chodzi o zwierzta domowe?
00:07:25:- O tym nic nie wiem.|- Wic jestem do usug.
00:07:30:To sprawa osobista.
00:07:34:Grone przestpstwa, detektyw Gardino.
00:07:37:Kot?
00:07:39:7 statkw towarowych przypyno|z Ontario bez pasaerw.
00:07:44:Mylisz, e twj kumpel z RCMP|przypyn na jednej z nich?
00:07:47:Bardzo moliwe.|Przypyno co z Saint Marrie?
00:07:49:Dwa.|Dama Jeziora i jaka aosna ajba.
00:07:54:Sprbujemy z t ajb.
00:07:56:Jest 1700 miejsc gdzie|mona przekroczy granic.
00:07:59:Czemu kto przy zdrowych|zmysach pynby ajb?
00:08:02:Nie wiem, Ray.|Nie wiem.
00:08:09:- Przyrko mi.|- Jest pan pewien?|- Tak.
00:08:12:By najlepszym przyjacielem mojego ojca,|gdyby mia kopoty...
00:08:15:zadzwoniby do twojego ojca.
00:08:17:Z pewnoci, jeli mj ojciec by y.
00:08:19:A jeli nie yje, to pewnie|nie wie komu zaufa.
00:08:22:To nigdy nie jest atwe.
00:08:27:Przy okazji,|kogo pan zna ze suby czynnej?
00:08:31:Co?
00:08:33:Paski zegarek. Policja konna,|rok mniej wicej 1950, sprynowy, kolejna numeracja.
00:08:38:Cywil nie mg takiego kupi.|Ma je jeszcze tylko kilku ludzi.
00:08:41:Ten nalea do mojego ojca.
00:08:44:Pokae mi pan swj?
00:08:47:- Naprawd jeste jego przyjacielem?|- Tak.
00:08:51:Kilku z tych ludzi jest|w hotelu Saint Johns. Id tam.
00:08:55:- Uprzejmie dzikuj.|- Jeste niezrwnany.
00:09:02:Chciaem jecha do Maowi,|ale widzc t bud zmieniam zdanie.
00:09:07:Przepraszam,|czy on jest w waszym rejestrze?
00:09:10:Nigdy go nie widziaem.
00:09:15:Carny, jedna torba, nie da napiwku.|Pokj 202.
00:09:20:- Jeste pewien?|- Jestem tu ca dob.
00:09:23:pi tutaj, jem tutaj.|Znam twarze wszystkich, ktrzy wchodz.
00:09:28:- Wic on jest tutaj?|- Nie mam pojcia.
00:09:38:- Jaki on jest?|- Jak to?
00:09:40:Jeeli jest szurnity, to jeeli zapukam|nie chc dosta kul w eb.
00:09:45:- Wie, e przychodzimy.|- Jakim cudem?
00:10:06:Tropisz czowieka tak cicho|jak ja puszczam wiatry.
00:10:11:Zaczekam na ciebie na dole.
00:10:18:Julie prosia ebym ci odnalaz.
00:10:23:Wyl jej pocztwk.
00:10:26:Martwi si.
00:10:28:Nic jej nie grozi,|jeli bdzie si trzyma z dala ode mnie.
00:10:32:Nie boi si o siebie.
00:10:35:Mnie nic nie jest.
00:10:39:O kogo chodzi?
00:10:43:Czekasz na kogo skoro masz bro.
00:10:47:Chcesz mnie broni?
00:10:50:Zrobibym co bym mg.
00:10:54:Jestem Buck Frobisher ty gnojku, kropnem|wicej ludzi ni ty w ogle poznae.
00:11:01:Prdzej sam strzelibym sobie w eb|ni prosi o pomoc takiego ptaka jak ty.
00:11:10:Chcesz co dla mnie zrobi?
00:11:16:Skoczyo mi si piwo.
00:11:26:Ka ci je przysa.
00:11:53:13 lutego.
00:11:56:10 lat temu nigdy bym|nie wpad w co podobnego.
00:11:59:Wnyki na niedwiedzia, tak sabo zasonite,|e dziecko by je zobaczyo.
00:12:04:Ale ja nie.
00:12:05:Wsadziem w nie nog|i ju nie mogem jej wycign.
00:12:10:Byem przekonany, e zgin|i szczerze mwic czuem, e na to zasuyem.
00:12:16:Kiedy czowiek staje si zbyt stary|powinien wiedzie kiedy przesta.
00:12:21:Ale potem Buck mnie odnalaz.|Nie wiem jak, bo nikt nie wiedzia dokd szedem.
00:12:26:Ale znalaz mnie.|Cign z powrotem przez trzy dni
00:12:30:przez tereny, przez ktre|nie przeszedby nawet mu.
00:12:32:mia si przy tym przez ca drog.
00:12:35:Byem cakiem bezradny i przewieszony|na ramieniu Bucka patrzc w d.
00:12:40:Zrozumiaem dwie rzeczy.
00:12:44:Po pierwsze
00:12:45:S chwile kiedy czowiek staje si bezradny.
00:12:51:I po drugie, e atwo jest okreli|czym jest przyja.
00:12:55:Przyjaciel to ten, ktry zrobi wszystko|eby ci odnale i przycign do domu.
00:13:14:Domylam si kto go ciga.
00:13:25:Dostaem depesz.|Postanowiem dostarczy j za wszelk cen.
00:13:29:Dzikuj ci, Ray.
00:13:31:Facet ma pewnie z 60 lat|i nie wyglda gronie.
00:13:35:W roku 1978 Harold Geiger|napad na bank w Michigan.
00:13:39:Stranik chcia go powstrzyma, ale Geiger|zastrzeli go i dwch pracownikw.
00:13:43:Policja i FBI cigay go przez pi stanw|zanim przedosta si do Kanady
00:13:47:zabi te 2 ludzi z FBI, policjanta|i kogo z patrolu autostrady.
00:13:51:Po drugiej stronie granicy przebi si|przez blokad, zabi miejscowego policjanta,
00:13:55:2 stanowych i 2 z krlewskiej konnej.
00:13:59:Krtko mwic, zabi wszystkich policjantw,|ktrych napotka.
00:14:02:Z wyjtkiem jednego.
00:14:04:Bucka Frobishera.
00:14:07:Frobisher dotar za nim do Whitehorse|i spotka si z nim na mocie kolejowym.
00:14:11:Doszo do walki, kiedy Geiger mia ju zlecie|z mostu Frobisher zapa go za rami.
00:14:16:Kiedy wisieli nad przepaci,|gbok na 70 metrw
00:14:19:Geiger zdoa wycign n|i wbi go gboko w nog Frobishera.
00:14:25:Mimo to, sierant Frobisher da rad go wycign|i wsadzi do wizienia.
00:14:31:- I ten bandzior dotar do mojego miasta?|- Myl, e tak.
00:14:38:Nie cierpi turystw.
00:14:43:A wic jednak nadchodzi.
00:14:47:Kilka godzin temu znaleziono w wietlicy|zwoki czonka stray granicznej.
00:14:53:Natychmiast obstawiono most, ale nie ma|pewnoci czy Geiger zdy uciec.
00:14:56:Zdy.
00:15:00:Chciaem ci zaproponowa...
00:15:04:Mj przyjaciel, detektyw Vecchio czeka na dole.
00:15:08:Chce ci pilnowa do chwili ujcia Geigera.
00:15:12:A tak dugo?|Maja nielichy budet.
00:15:16:Zawiadomiono FBI, patrole pilnuj drogi,|jak tylko bd pewni, e...
00:15:21:e zjawi si po mnie?|Chc mie pewno?
00:15:26:Poka im to.|Poka im moj nog.
00:15:29:17 lat temu nie musiaem|tego uywa eby chodzi.
00:15:33:Tyle mnie kosztowao to, e go zgarnem.
00:15:37:Teraz jest na wolnoci od tygodnia.|Ilu gliniarzy zdy zabi?
00:15:40:Dwch, o ktrych wiemy.
00:15:42:To znaczy, e razem ju 12.
00:15:44:Twj przyjaciel chce straci nastpnych 12?
00:15:47:Ja zaatwiem Geigera, a on|nie spocznie dopki si nie zemci.
00:15:53:Wic chcesz cigle ucieka?
00:15:57:Przyszede eby mnie ostrzec.|Doceniam to.
00:15:59:Ale niech ci nie obchodzi|co zrobi i dokd pjd.
00:16:08:Czytaem pamitnik mojego ojca.
00:16:12:Wanie ten fragment jak go|uratowae z lodowej puapki.
00:16:14:- Miaem 30 lat.|- Co z tego.|- Wygldam teraz na 30 lat?
00:16:19:Moe na 40?
00:16:25:To byo wtedy kiedy twj ojciec i ja|mylelimy, e jestemy niemiertelni.
00:16:29:Nielicha pomyka.
00:16:31:Wiesz co si z nim stao.|I ze mn.
00:16:34:Ale tylko ty potrafie zgarn Geigera.
00:16:38:Taki byem kiedy.
00:16:41:Teraz jestem facetem, ktry siedzi za biurkiem,|ktry ucieka eby ratowa ycie.
00:16:49:I wstydzi si tego co si z nim stao.
00:16:52:Nieprawda, jeste Buck Frobisher|i dobrze o tym wiesz.
00:16:56:Chodzi tylko o to jak dugo|nie zechcesz si do tego przyzna.
00:17:09:Jeli potrzebne ci pienidze albo bilet lotniczy.
00:17:13:Nie. Dzisiaj ruszam dalej.|Przyl ci pocztwk.
00:17:36:Odmwi, prawda?
00:17:41:- Wic co chcesz zrobi?|- Nic.
00:17:45:W aden sposb nie moemy mu pomc.
00:17:50:Odwieziesz mnie do domu?|Jutro musz by wczenie w pracy.
00:18:44:Dobrze.
00:19:12:Wskakuj synu.|Musimy zapa bandziora.
00:19:22:Ucieke, ale wzie ze sob mundur?
00:19:25:Nie, wypoyczyem. Jeeli nie zapiemy|go do wtorku opata bdzie wysza.
00:19:29:- Gotowy?|- Tak.
00:19:40:Taxi!
00:19:45:- Skd zaczniemy?|- Myl, e od poudnia.
00:19:48:Mam przeczucie, e tam wanie pojecha.
00:20:04:Geiger Harold. Wyjtkowy dra.
00:20:07:Chc zna jego wsplnikw|i kadego u kogo mg si zatrzyma.
00:20:11:Miejscowi faceci?|Prosz.
00:20:13:Haul Walter. Napady z broni w rku.|Obecnie na zwolnieniu warunkowym.
00:20:16:Trager James. Morderstwo.|Obecnie na zwolnieniu.
00:20:20:Welker George. Morderstwo, usiowanie morderstwa,|okaleczenie, napad z broni w rku.
00:20:25:- Na zwolnieniu?|- Uciek i jest na wolnoci.
00:20:29:Biuro zwolnie warunkowych|moe mie wicej danych.
00:20:32:- Zadzwoni kiedy si dowiem.|- Dzikuj, Elaine.
00:20:35:Jeste nieoceniona.|Idziemy.
00:20:39:Doceniamy twoj pomoc.
00:20:47:- Kanada wie co eksportowa.|- Bez wtpienia.
00:20:51:Zadanie jest zespoowe, wic suchajcie.
00:20:55:Ja podejd do frontowych drzwi,|wy zostajecie w wozie.
00:20:58:Ja wejd do baru,|wy zostajecie w wozie.
00:21:00:Ja bd pyta okolicznych mieszkacw|o Waltera H., wy zostajecie w wozie.
00:21:03:Kiedy tu wrc, gdzie was znajd?
00:21:07:W wozie.
00:21:09:Zgadza si.
00:21:19:Idziemy.
00:21:21:Dief, kiedy wrc licz,|e zastan ci w wozie.
00:21:28:Nim wejdziemy musz ci co powiedzie.
00:21:32:Hej Chuck, dawno ci nie widziaem.
00:21:35:Wyno si z mojego baru,|mam do kopotw.
00:21:38:Nie przejmuj si.
00:21:40:Ledwie odbudowaem ten lokal.|Wiesz ile to kosztowao?
00:21:44:Przez ciebie nie mog go nawet ubezpieczy.
00:21:48:Niech kto go std wyprowadzi.
00:21:50:Szukam tylko drobnego rabusia z Chicago.
00:21:53:Nie zmuszaj mnie do uycia broni.
00:21:55:To moja spluwa, ale nie chc jej uy.
00:22:00:Prosz o chwil uwagi.
00:22:04:Dziekuj.
00:22:06:Moemy porozmawia?
00:22:07:Kady kto nielegalnie nosi bro,|jeeli j ujawni zostanie aresztowany.
00:22:14:Bardzo adnie, teraz spluwy na bar.
00:22:16:- Podobno jest tutaj...|- Susznie miejscowy zwyczaj.
00:22:21:W porzdku, przymkniemy oko na t bro,|bo mamy sezon polowa i...
00:22:29:Nie prosz pana, prosz to zatrzyma.
00:22:31:Zaley nam tylko na informacjach o Walterze Haul.
00:22:36:Chcesz wiedzie gdzie jest Walter Haul?
00:22:38:W tym momencie zazwyczaj zaczynaj strzela,|wic radzibym ukry si za cian.
00:22:43:Vincent, powiedz mu gdzie jest twj ojciec.
00:22:49:956, ulica askawa.
00:22:52:Dzikuj mody czowieku.
00:22:56:Przepraszamy.
00:22:59:Bardzo mili ludzie ci Amerykanie,|tyle si o nich syszy, ale...
00:23:05:To strata czasu, na pewno nie poda|prawdziwego adresu.
00:23:11:Masz racj.
00:23:13:Moliwe, e to puapka.
00:23:18:Nie rusza si.
00:23:21:Rce na stoy.|Ustawi ich tak ebym ich widzia.
00:23:27:Ty tatu, rce do gry.
00:23:33:Przepraszam.
00:23:39:To jaka pomyka. Walter Haul mia 91 lat.|Czy warto i tym tropem?
00:23:46:Mg kiedy wsppracowa z Geigerem.
00:23:48:W pocztkach jego kariery?|Zaczynaj w gangu Jamesa.
00:23:52:Dokd teraz jedziemy?
00:23:54:907 Mealstreet Road.|Trafiem ju kiedy na tego faceta.
00:24:00:Trager James.
00:24:02:Urodzony 13 lutego 1937,|zmar 2 grudnia 1993.
00:24:09:Ja pjd po opat, a ty go przesuchasz.
00:24:14:By kilka lat modszy ode mnie.
00:24:17:Zawsze mylaem, e wol widzic swoich wrogw|w grobach nim sam umr.
00:24:24:Ale czuj si dziwnie,|kiedy stao si tak naprawd.
00:24:30:Dobrze. George Welker.|Nic o nim nie wiemy.
00:24:34:Uciek z Pelican Bay osiem miesicy temu.
00:24:37:Moe FBI znalazo jaki lad.
00:24:40:Na dzi zrobilimy dosy.
00:24:56:Sierancie.
00:25:00:Znajdziemy go.
00:25:03:Jak wszystkich.
00:25:23:Mylisz, e znajdziesz drog do domu?
00:25:36:'Jestem tutaj przez ca dob'
00:25:40:Gdzie ten czowiek zza biurka.
00:26:46:Dach!
00:28:11:Musia wiczy.
00:28:16:Mj Boe.
00:28:29:Zosta tutaj, niech nikt si tu nie dostanie.
00:28:38:Co z nim?
00:28:40:Krwawienie powstrzymane, chyba ju dobrze.
00:28:43:- Cios noem?|- Bardzo gboki.
00:28:47:- Ale lekarze wiedz co robi.|- Cholera.
00:28:50:Jest tam?
00:28:53:Zajmuj si nim.
00:28:55:Zwolni go jak tylko stwierdz,|e wszystko w porzdku.
00:28:57:Nie mog w to uwierzy,|przecie Fraser by nie do pokonania.
00:29:01:Tak.
00:29:04:To zdarza si najlepszym z nas.
00:29:17:- Morderstwo?|- Cios noem.
00:29:24:Masz osobny pokj.
00:29:27:- Naprawd jest pan z Krlewskiej Konnej?|- Tak, prosz pani.
00:29:31:Mam kuzyna w Kanadzie, nazywa si Gerald Simpson.|Znasz go?
00:29:36:Tak.
00:29:38:Naprawd? Ja byam...|Pana tu nie proszono.
00:29:41:Wiem, ale tam stoi policjant.|Zgosi mnie pani?
00:29:45:Bardzo dzikuj.
00:29:54:Jak leci?
00:29:56:Prbowali zdj mi buty noem.
00:29:59:Z boku jest lad.
00:30:01:Nie daem im.
00:30:03:Miae racj, straci noge to drobiazg,|ale dobre buty trudno czym zastpi.
00:30:10:Boli?
00:30:12:Tak.
00:30:14:- Chciaby czego ykn?|- Nie, dzikuj.
00:30:17:- Jak Dief?|- Poyczyem mu ksik o psie.|By zachwycony.
00:30:21:Dzikuj.
00:30:23:Jest tam sierant Frobisher?
00:30:26:- Tak, przysa go tutaj?|- Prosze.
00:30:30:Id do sklepu, kupi ci co?
00:30:33:Na przykad?
00:30:35:Nie wiem, moe Yukon gazet albo jakie sanki.
00:30:39:Nie, nie trzeba.
00:30:59:No i jak?
00:31:02:W porzdku.
00:31:05:Chc eby wiedzia, e to nie twoja wina.
00:31:07:Dlaczego tak mylisz?
00:31:10:Mnie te zaskoczy.
00:31:13:O ile pamitam sam tam polaze.
00:31:16:I nie prdko zrobisz to samo.
00:31:20:Nie wyglda na to.
00:31:23:Wyjdziesz z tego jeli si uspokoisz.|Ale to jest najgorsze.
00:31:26:Kiedy ze mn stao si to samo, pomylaem sobie|albo z tego wyjdziesz albo posadz ci za biurkiem.
00:31:34:Nawet nie mog o tym myle.
00:31:39:Przepraszam.
00:31:42:S gorsze miejsca.|Jedno z nich odwiedzilimy wczoraj.
00:31:50:Uwaam, e powiniene przyj ofert Ray'a.
00:31:54:Ochron osobist?|Tak, mdra rada.
00:32:00:Nie przejmuj si.|Odpoczywaj.
00:32:05:Mdra rada.
00:32:10:Pamitasz ten portfel, ktry podarowae|ojcu kiedy bye dzieckiem?
00:32:14:Pokaza ci go?
00:32:16:Uywa go a portfel zacz si rozpada|a nawet duej.
00:32:20:Kiedy potem ratowaem ojca|widocznie wypad mu z kieszeni i zgin.
00:32:26:Pniej jak wyszed ze szpitala wrci|w tamto miejsce eby go znale.
00:32:33:I znalaz?
00:32:35:Tak.
00:33:21:Prosz pana, nie moe pan tu by.
00:34:07:- Tam, tam!|- Dzwo po policj!
00:34:11:Rzu to!|Na ziemi!
00:34:33:- Uciek?|- Zeskoczy w szyb windy.
00:34:37:Wic udao mu si.
00:34:39:Gdzie Buck?
00:34:45:- Ray mgby?|- A musz?
00:34:49:- Dokd polaz Frobisher?|- ciga Geigera.
00:34:52:- A ty dokd idziesz?|- Po mundur.
00:34:54:- A potem co?|- Bdziemy szuka Frobishera.
00:34:57:Geiger ma na karku poow policji,|czy si wami przejmie?
00:35:01:Dwoma kulawymi z Krlewskiej Konnej?
00:35:24:Odejd synu.|Bandyta na wolnoci.
00:35:35:Taxi!
00:35:52:George?|Tu Harold. Potrzebna mi pomoc.
00:35:56:Byle nie znowu to samo.
00:36:04:Troch wolniej.
00:36:08:- Stj.|- Co? Znw zamana gazka?
00:36:10:Nie. Opakowanie po gumie.|Co w nim jest.
00:36:14:Oczywicie. Zarazki.|Kto to mia w ustach. Nie otwieraj w moim wozie.
00:36:19:Geiger przesta pali w wizieniu,|uywa gumy z nikotyn.
00:36:23:Boe, chro nas przed naogami.
00:36:26:Nie, znowu robisz to samo.|Nie widziaem czego rwnie obrzydliwego.
00:36:32:Nikotyna, zgadza si.|Widz.
00:36:35:- Co? Wicej gumy?|- Nie, czerwony mundur.
00:36:48:- Znalaze gum?|- Tak.
00:36:50:Jest tam, z kumplami.
00:36:52:- Ilu?|- Piciu, dobrze uzbrojonych.
00:36:54:Wezwiemy pomoc.
00:36:56:Wzywaj kogo chcesz, ja wchodz sam.
00:36:58:- Mylisz, e to dobry pomys?|- Poza dyskusj.
00:37:01:Tydzie temu ten facet pozbawi mnie|szacunku do samego siebie.
00:37:05:Pozwoliem mu na to.
00:37:08:Teraz poka mu, e ju tak nie jest.
00:37:11:Wchodz sam.
00:37:13:- Rozumiem.|- Rozumiesz?
00:37:15:Powiem ci co ja o tym myl.
00:37:17:Z rwn gupot nie spotkaem sie|nigdy w yciu.
00:37:20:W porzdku.|Niedugo wrc.
00:37:24:Jeszcze jedno.
00:37:26:A jeeli poczujemy, e nas|te czego pozbawiono?
00:37:29:Wtedy i wy wejdziecie.
00:37:31:Sprawa zasza ju za daleko.|Zwrc wam wic uwag
00:37:34:na co czego wy konnicy nie dostrzegacie.
00:37:36:Widzicie tamte okna?|S w nich ludzie uzbrojeni po zby.
00:37:40:Czy idc tam mona si jako ukry?
00:37:43:Nie. Co znaczy, e tego kto tam|pjdzie zaraz rozwal.
00:37:48:- Ma racj.|- Jakby bya jaka szansa sam bym do tego namawia.
00:37:56:Chyba, e...
00:38:09:Nikt mnie tak w yciu nie upokorzy.
00:38:12:Moesz trzyma lamp wyej?|Jeli uderzymy o cian rozbijemy canoe.
00:38:17:Macie pojcie co jest w tej wodzie?
00:38:19:Due stenie fosforu, amoniaku i cyjanku.
00:38:23:Nieprawda.|Szczury, takie wielkie.
00:38:26:I wiecie co robi?|miej si z nas.
00:38:28:Pyn z dwoma rannymi koniarzami|a one mnie upokorzaj.
00:38:32:Jestemy ju blisko.
00:38:49:Mino 7 godzin, a on si nie zjawi.
00:38:52:Zblia si.
00:38:54:Zostawiem mu tyle ladw,|e nawet lepy by trafi.
00:38:59:cignie nam na kark ca policj Chicago.
00:39:02:Znam go.|Przyjdzie sam.
00:39:09:Jak zobaczysz ich wozy,|chc o tym wiedzie nim tu przyjd.
00:39:45:- We to.|- Wol unika nieznanych lekarstw.
00:39:49:- To aspiryna.|- Ale ma dziaanie uboczne.
00:39:52:- Bierz.|- Dobrze, dobrze.
00:39:54:Ja wezm dwie.
00:39:57:- Zdaje mi si, e tylko ja mam bro, tak?|- Tak.
00:40:01:Wic zaatwiajmy ich po kolei.
00:40:05:Przepraszam.
00:40:14:Dobry pomys.
00:40:16:Rozdzielmy si.
00:41:01:Przepraszam.
00:43:39:Dziki Bogu.
00:44:05:- Dziki.|- Nie ma sprawy.
00:44:26:Chyba nie...
00:44:35:- Nie!
00:44:38:Nie tym razem.
00:45:05:- Do zobaczenia.|- Bd czeka.
00:45:16:Jeli bdziesz mia okazj,|zastrzel go.
00:45:20:- Teraz zajmij si swoj nog.|- Tak zrobi.
00:45:24:- Dzwonies do Julie?|- Tak.
00:45:26:Przyjedzie po mnie na lotnisko.
00:45:28:Syszae o niej i Brucie?
00:45:31:Zmartwiem si tym.
00:45:34:To si zdarza.
00:45:36:Kochaa si w kim innym.
00:45:38:Tak mwia.
00:45:40:Znasz go?
00:45:42:Tak. Miy facet. Z tych,|ktrzy nie opuszczaj przyjaci w potrzebie.
00:45:47:Jaki przyzwoity facet.
00:45:52:egnaj Fraser.
00:46:12:Czy mog zaproponowa ci przejadk?
00:46:15:Jak najbardziej.
00:46:21:Gotw?
00:46:23:Jedziemy, przyjacielu.|Musimy zapa samolot.
00:46:38:TUMACZENIE: CAPOMAN
00:46:41:w w w . d u e s o u t h . o r g
